czwartek, 7 grudnia 2017

Gupota lócka

Takiego poziomu wqrwu, jak wczoraj, dawno nie osiągnąłem.
Okres przedświąteczny to dla nas ostry zapieprz w kuchennych czeluściach. Połówka wypieka domki z piernika, ja w międzyczasie robię za przedstawiciela handlowego i zbieram zamówienia, a potem razem - niczym świstaki - zawijamy sreberka budujemy osiedle spierniczonych domków.

Roboty przy tym jest kupę, często przypłacone bolesnymi poparzeniami rąk Połówki od karmelowego kleju. Nic to, zaciskamy zęby i robimy dalej bo czekają rachunki i kredyty do zapłacenia, leki do wykupienia i coś tam jeszcze trzeba odłożyć na kolejne wizyty lekarskie - prywatne oczywiście.

Najbardziej w tych dniach możemy liczyć na najbliższych. Ulatniają się niczym kamfora, nie dzwonią, nie odwiedzają ze strachu, że może zagnamy ich do pracy. Od czasu do czasu tylko słyszę ich stękania jacy to oni biedni bo pieniędzy nie mają chociaż w szafie, obok kurtki kupionej miesiąc wcześniej, pojawił się nowy płaszcz a w kuchni trzecia szafka pęka od toreb z lekami - kolejnej partii bo dwie wcześniejsze już leżą od miesiąca. Trzeba zrobić zapas, po nowym roku leki zdrożeją, albo będzie wojna - dodaję w myślach.

A my nadal składamy osiedle nie pomni na stękania. Połówka klei domek z części, które jej szykuje. Złożone domiszcza wynoszę do pokoju, gdzie w spokoju karmelowe spoiwa stygną. Później lukrowanie i znów odpoczynek - lukier musi stwardnieć. Następnego dnia układamy piernikowe domku na tacki i pakujemy w celofan. I WŁAŚNIE O CELOFAN POSZŁO.

Oczywiście celofan ciągniemy z drugiego końca Polski, bo u nas w city nic się nie opłaca, a jak już jest to cena grobowa. Zatem zakupiłem ów celofan, wybrałem opcję do paczkomatu i czekam na esemesa z informacją o możliwości odbioru przesyłki.

Przedwczoraj wielce szanowny przewoźnik poinformował mnie, że już za chwilę będę mógł odebrać paczuszkę, bo już pan kierowiec wiezie ją do paczkomatu - była godzina 9:28. Dzień sobie mijał - trzynasta, czternasta, piętnasta - i już wiedziałem, że jak nic sprawa odbioru paczki przeciągnie się do dnia następnego.

Wczoraj rano, zaraz po drącym się alarmie, rozdarła się komórka z informacją o możliwości odbioru przesyłki. W drodze do tyrki, przesiadłem się z jednego autobusu do drugiego i pomknąłem do paczkomatu, bo niestety musiałem odbić z głównej trasy.

Lecę do ustrojstwa, monitoruję  czas żeby na kolejny autobus zdążyć. Macam komórkę, znajduję kod QR, przykładam do czytnika i doopa. Nie mam takiej przesyłki - informuje mnie urządzenie. Wklepuję kod z palca błędny kod. Zaczynam się powoli jeżyć bo czas mi ucieka a cholerstwo nie chce mi wydać przesyłki.

Zerkam w esesmana. Może źle kod odczytuję czy jak? Zerkam, zerkam i nie chce wierzyć w to co widzę.

Paczka jest do odpbioru
w paczkomacie
w drugim końcu miasta!!!

Opieprzam się w myślach, bo pewnie chciałem ten paczkomat a wybrałem ten, do którego kiedyś było mi po drodze. Zerkam w maila z informacją o zamówieniu i widnieje jak byk, ze wybrałem dobrze PACZKOMAT A a nie B. To ciekawe czemu paczka znalazła się gdzie indziej? Sprawdzam drogę jaką przebyła przesyłka i bingo. Mam gagadka to kurier woził cały dzień paczkę i przypomniał sobie o niej o 23:38 więc pierdyknął ją tam gdzie ma bliżej i niech się klient buja - bo co mu zrobi. 

A spierniczony domek wygląda tak.


21 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zgadnij kto lukrował.

      Usuń
    2. Nie śmiem przypuszczać!

      Usuń
    3. A zatem... śmiem! W końcu kto bogatemu zabroni...

      Usuń
    4. O to jak taka bogata to może z milion peelenów rzuci tak od własnego widzimisię. :D

      Usuń
  2. Przepiękne są te wasze chatki piernikowe. :)))
    Co, do kurierów - dwie przesyłki czekają u mnie w pracy na odebranie ich, jedna 3 dni, druga 5, a jeden z kurierów wysłał wiadomość do mojej firmy, że nie mógł jej odebrać, bo nikogo nie zastał... Równocześnie dzwoniono do mnie na mój prywatny i służbowy telefon, żeby, to sprawdzić - poszła skarga na kuriera, ale z centrali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również napisałem skargę, ale czy coś to da.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nie, on chyba nie Tomasz.

      Usuń
    2. I bardzo dobrze - to ZŁE imię.

      Usuń
    3. Ale przeciez on Lócek.

      Usuń
    4. No napisales w tytule: Gupota Lucka.
      A to nie o Tobie? ;-) ha ha ha :-)))
      (sorry, ups!)

      Usuń
    5. Spoko. Umiem się śmiać z się. Dobre. Brawo.

      Usuń
  4. Najważniejsze, że domki rosną, osiedle się powiększa, a reszta - no cóż ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosną, rosną jak domy w prl-u. :D

      Usuń
  5. No domek pikny, wkurw też nieprzecietny, ale wiem co czujesz też mam zawsze przygopdy z kurierami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio tak. W sumie im się nie dziwię bo na podwyżkę liczyć nie mogą, ale z drugiej ktoś za usługę zapłacił więc ma prawo wymagać.

      Usuń

Dzięki!!!