poniedziałek, 2 października 2017

Park i Zamek w Gołuchowie

Niedziela rozpoczęła się żurawim spotkaniem. Słoneczna pogoda zachęcała do dalszych wędrówek. Rozważaliśmy kilka możliwości, ale w końcu stanęło na Zamku w Gołuchowie gdzie mogliśmy razem z psami wędrować po parku.

Wyjazd do Gołuchowa planowałem już od dawna, ale zazwyczaj jak coś planuję to nie wychodzi. Tym razem polecieliśmy po bandzie i z wyjazdu wyszedł jeden wielki spontan.

Droga do Gołuchowa też jeden wieli spontan, bo w pewnym momencie trafił mi się taki drogowy zygzak. Trzeba się było nieźle nakręcić kierownicą a z drugiej takie malownicze stado krów. Tak między nami mam słabość do krów. ;)

Zygzak i otoczenie
dzięki Google i Street View.

Wielki zgrzyt przeżyliśmy podczas parkowania. Nie ma co liczyć na parking ;( i jedynie dzięki fuksowi udało nam się zaparkować na szerokiej ulicy biegnącej przy ogrodzeniu Parku.

Zaznaczyłem trasę, miejsce zaparkowania
i wejście do Parku
a wszystko dzięki Google i Street View.

Zamek w Gołuchowie*

Historia zamku Gołuchowie liczy ponad 400 lat. Pierwotną budowlę o charakterze obronnym, z basztami w każdym z narożników, wzniesiono w latach 1550-1560 dla Rafała Leszczyńskiego. Jedynymi pozostałościami są piwnice oraz fundamenty belwederu i trzech widocznych z dziedzińca wież.

W rezydencję magnacką przekształcił go syn Rafała - Wacław Leszczyński, kasztelan i wojewoda kaliski, kanclerz wielki koronny.






Niestety, przez kolejne 250 lat zamek w Gołuchowie przechodził z rąk do rąk i wyraźnie podupadał aż do połowy XIX w., gdy dobra gołuchowskie zakupił Tytus Działyński z Kórnika. W 1857 roku Jan Działyński, syn Tytusa, poślubił Izabellę Czartoryską, która poświęciła się przebudowie rezydencji.

Widok zamku od południowego wschodu przed odbudową
źródło: www.mnp.art.pl

Izabella sprowadziła z Francji artystów, którzy odrestaurowali obiekt na wzór zamków znad Loary. To im Gołuchów zawdzięcza wysokie, kryte łupkiem dachy, smukłe kominy i wystrój rzeźbiarski.

Park - arboretum**
Park został zaprojektowany w drugiej połowie dziewiętnastego wieku, w stylu angielskim. Bezpośrednimi inicjatorami jego powstania byli ówcześni właściciele Gołuchowa Izabella z Czartoryskich Działyńska i jej mąż Jan Działyński.



W celu realizacji swojej koncepcji, utworzenia parku wzorowanego na najlepszych założeniach ogrodowych Europy, zatrudnili utalentowanego ogrodnika Adama Kubaszewskiego.

Park tworzony był w kilku etapach, a końcowy efekt był już widoczny pod koniec XIX wieku, kiedy to zajmował powierzchnię przekraczającą 150 hektarów.


Po dziś dzień zachował on swoją naturalistyczną formę, starannie wypracowaną przez tworzących go właścicieli. Stanowi malowniczą oprawę dla obiektów architektonicznych, które zlokalizowane są w jego południowej części.

Przez teren parku przepływa rzeka Ciemna, niegdyś nazywana Trzemną, której dolina posłużyła jako główna oś kompozycyjna. Na jej trzykilometrowym odcinku z prawej i lewej strony rozpościerają się widoki na kolekcje drzew i krzewów, łąki oraz polany.

Północną część parku o charakterze leśnym od południowej, określanej mianem arboretum, oddzielają dwa stawy widokowe. Na większym z nich utworzono wyspy, na których bytuje ptactwo wodne.

Dolina rzeki Ciemnej (Trzemnej)
fot. S. Kulawiak
źródło: goluchow.pl

Obejście dwóch stawów zajęło nam sporo czasu. Większość spaceru piesy biegały luzem jednak im bliżej znajdowaliśmy się budynków tym zagęszczenie luda było większe i smycze poszły w ruch.

Wejście do Zamku było oblegane przez ludzi, którzy czekali za wejściem, bo akurat odbywały się w nim dwie sesje ślubne. Jesteśmy zdania, że im mniej ludzi tym lepiej, zatem udaliśmy się w drugą stronę ku budynkowi porośniętego bluszczem. Ów budynek to Oficyna,  XIX-wieczny obiekt mieszkalny powstały na bazie wybudowanej gorzelni.

Oficyna zamku (odrębny budynek)

Nasz pobyt w gołuchowskim zamku dobiega końca. W drodze powrotnej napotkaliśmy jeszcze jedną "perełkę"  - Pasiekę z XIX w. z wystawą fotografii przyrodniczej - niestety była ona zamknięta.

Pasieka z XIX w.

Finałem naszego wyjazdu było zapadnięcie do Restauracji Zamkowej na małe słodkie. Miałem lekkie obawy o piesy, jednak Czerwona uspokoiła mnie, że tam tolerują psy. Nikt nie widział problemu abyśmy usiedli na tarasie z psami. Dodatkowo dostaliśmy miski z wodą dla psiutów.

Można? Można!!!
Brawo!!! Już są moją ulubioną restauracją w Gołuchowie.  

A co do deserów?
Duże, smaczne i niedrogie.
____________________
* źródło Onet Podróże
** źródło: goluchow.pl

10 komentarzy:

  1. Fajnie, wcale nie jesiennie jeszcze. Nigdy tam nie bylam i pewnie nigdy nie bede, tym ciekawsze to dla mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo byliśmy w sierpniu. Zobacz wcześniejsze wpisy.

      Usuń
  2. Bardzo fajny obiekt, nigdy wczesniej o nim nie slyszalam, wiec z tym wiekszym zainteresowaniem odbylam z Wami te wycieczke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety z racji obecności psów nie mogliśmy wejść do środka oraz odwiedzić żubrów.

      Usuń
  3. Matko, jaki cudny ten zamek - jak z bajki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też tam nigdy nie byłam, a przecież mamy niedaleko ;)
    Ale do Kórnika też trudno się wybrać, ehhh...
    Plus mają za psy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam jeszcze został Kórnik. Niby nie daleko a zebrać się nie można.

      Usuń

Dzięki!!!