środa, 30 sierpnia 2017

Po urlopie

O jeżu brodaty!!! Zabieram się do pisania jak sójka za morze - od poniedziałku. Szczęśliwy czas leżenie bykiem - powiedzmy - powrócił do stanu bolącego siedzenia kiedy oczwartejczydzieści budzik drze japę żeby wstać.  Dobrze, że tylko do piątku. Później wszystko wraca na stare tory. Chciałem napisać normy, ale to już by było za duże słowo. W mojej tyrce za normalnych uważa się ludzi z psychiatryka.

Urlop w stylu chillaout polecam każdemu. Nie było nerwówki, biegania, wyzywania, komputera, telefonów z pracy. Znaczy się telefony były, ale koncertowo je olałem. Nie podoba się to mogą mnie zwolnić. Wisi mi to.
Były za to nieśpieszne śniadanka, spacery ze Słodką i Lizakiem, wyjazdy w plener z aparatem czy do lasu, spotkania ze znajomymi, grill, praca w ogrodzie i wekowanie.

Takie wyciszenie i inne powiedzmy czynniki wpłynęły na przewartościowanie decyzji jakie w życiu podejmowałem. Ameryki nie odkryję, ale stwierdziłem, że najważniejsi są Słodka i Lizak a nie praca i wyniki w pracy. W pracy, w której nikt cię nie docenia, bo czy klepanie po plecach lub uścisk ręki można nazwać docenieniem pracownika w momencie kiedy nowy angaż dostaje dziunia, przez którą firma płaci kary.

Chyba jednak urodziłem się w nieswojej epoce.

9 komentarzy:

  1. Nie no! Zreformowales sie az milo! Dobra zmiana (choc brzmi to calkiem dwuznacznie). :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najlepszym reformatorem jest życie.

      Usuń
  2. Kiedys bylam taka durna ze na wakacjach emaile sprawdzalam, telefony odbieralam, nawet w Egipcie. Ale od paru lat koniec. Urlop mam, od dawna zaplanowany, wiec moga mnie pocalowac w dupe. Widze tylko te rosnace numerki powiadomien na komorce, ale mam to gdzies. Nikt mi nie placi za prace na urlopie. Tak ze panie, madra decyzja w koncu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już przed urlopem dałem zapowiedziałem, że nie będę odbierał telefonów. Jeśli sprawa jest aż tak ważna to do końca tygodnia jestem w pracy i mogę to zrobić. Skończyło się latanie w czasie urlopu a nawet choroby.

      Usuń
  3. Praca to chujnia łamane przez pizdnia. Intensywnie myślę, jak zrobić w swoim życiu jakąś rewolucję, żeby sobie odpieprzyć i polepszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio bardzo ciężko pracuję an to aby sobie odpieprzyć. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

      Usuń
  4. I to jest bardzo słuszna koncepcja :) Z tym nieodbieraniem telefonów, czy maili. Ale do tego trzeba dojrzeć.
    Chociaż ja, póki co miałam takie szczęście, że mnie nikt nigdy specjalnie nie ścigał podczas wolnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero w tej pracy takie siupy są. W poprzednich firmach był spokój.

      Usuń

Dzięki!!!