Strony

środa, 14 czerwca 2017

[26]. Żeby nie było.

Żeby nie było, że jak szybko się pojawiłem to jeszcze szybciej znikłem, to się odzywuję. Żyję, ale dopadł mnie ostatnio stan rozjazdowy.

W sobotę zaliczyliśmy Wrocław. Było super. Autokar to misz-masz spędu ludzkiego, od plus trzynaście do siedemdziesiąt pięć plus, i zero zgrzytów. O dziwo dyscyplina była, że ho ho.

Niestety tempo zwiedzania było ogromne, w stylu Julka Cezarjusza: byłem, zwiedziłem i się zmęczyłem.

Zoo oblatane w cztery godziny, widzieliśmy prawie wszystko. Owady i gady poczekajo na lepsze czasy. W botanicznym myślę, że wszystkie ścieżki schodziliśmy. Ogród pamiętam z lat dziewięćdziesiątych jednak teraz wydaje mi się dojrzalszy - a może to ja dojrzałem?

A co z pogodą?
Idealna. W drodze do Wro na wysokości Antoninka, podczas postoju na wuceta, kiedy to zwartą grupą szturmową dopadliśmy strefy ulgi z kontrofensywą ustosunkowywał się w naszą stronę Gienerał Deszcz. Efektem czego było rozbiegnięcie się zgrai autokarowej na pobliską stację z ON-em i 95Pb.

Pomniejsze deszczowe incydenty towarzyszyły nam do samego Wro. Jednak z poziomu autokaru wszyscy mieli wyechane na to, co nasz bolid olewa. W końcu Gienerał zmęczył się i odpuścił sobie dalsze zalewanie. Do czasu.

Dopiero przed ogrodem botanicznym pokazał na co go stać. Zdążyliśmy opuścić dyliżans, ustawieni w szyk ruszyliśmy w kierunku kasy i... Gienerał przypomniał sobie o nas. Na początku niczym nawalony malarz walił kroplami na oślep, po chwili zwiększył siłę natrysku. Z naszych gardeł wyrwało się domestosowe spierlalamy!!!

Jednak Generał niczym slaby kochanek jak szybko zaczął tak szybko skończył a nam do końca pobytu towarzyszyła już tylko żarówka z nieba.

To na tyle z Wro-relacji. Fajnie było tak oderwać się od rzeczywistości i zmęczyć się pozytywnie, bez myślenia - co jutro.

No własnie, to byłe jutro było okiej, jednak pojutrze szykowało kolejny rozjazd, ale o tym będzie zaś.




6 komentarzy:

Dzięki!!!