niedziela, 9 października 2016

Potop

Ale ze mnie aparat. Dobrze, że chociaż Słodka przyjęła chłodno mój wybryk i niczym kapral bez zbędnych ka i cha pomogła mi w ratowaniu sytuacji.

Nie wiem co mnie parę chwil wcześniej dopadło, pomroczność jasna?, że z małej łazienki chciałem zrobić basen. A wszystko za sprawą tego, że pozwoliłem pewnemu wężowi zasmakować wolności. Ów wąż, za moją dobroć, odpłacił się wodotryskiem łez. Tam wodotryskiem, potokiem, litrami wody, które zalewały wszystko dookoła.

Rezultat mojego wybryku był taki, że zamiast wieczorem usiąść sobie z lampką winka własnej roboty to lataliśmy i praliśmy cały zamoczony dobytek.

2 komentarze:

  1. No to ładnie zaszalałeś :P Widzę i u Ciebie lista ksywek blogowych. Mam nadzieję, że tu na dłużej zostaniesz, a ja u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Zamierzam pobyć tu na dłużej. Tak. Ksywki po to żeby każdy wiedział o kim pisze i żeby tych ksywek używać.A co do zalania to tak, zaszalałem.

      Usuń

Dzięki!!!