czwartek, 14 lipca 2016

Streszczam się czyli będzie krótko

Witam z wieczora. Za oknem wichura i leje na całego a mnie dopadła suszarka bo oczywiście nasza Piesa z tych masochistycznych jamnikowatych - im gorsza aura tym lepsza pora na wyjście i olewanie wszystkiego dookoła.

Streszczam się bo po ostatniej wizycie u dr Kitla zaopatrzony zostałem w takie małe, różowe, drażetki, które mają wprowadzić mnie w stan hipisowski. Krótko mówiąc mam się mniej wkur a więcej smail. Przyznam się szczerze, że na branie jakichkolwiek medykamentów jestem jak ten diabeł co się święconej wody boi. Kupie, postawie na półce i liczę na telepatyczne uzdrawianie.

Dopiero moment powrotu do firmy wymógł na mnie zażycie tic-taca. Nie powiem, Chyba działa, bo jakiś taki więcej spokojniejszy się zrobiłem i kur i chojoków jakoś mniej a i wysypiam się. Nawet teraz oczy lecą mi powoli w dół a dzisiejsze spotkanie z klientem spłynęło po mnie jak po kaczuszce, chociaż na pewno za kilka dni będę z kalkulatorem latał, bo oczywiście z planów finansowych wszystko wali się na łeb i na szyję a zegar odlicza czas do godziny W.

Oj kończę. Pisałem, że mam bliskie spotkania z Morfeuszem. A na zakończenie zapraszam do tego wpisu [KLIK], bo po ostatnich zamieszaniach z Internetem zagubił się biedak.

6 komentarzy:

  1. Coś Ty, mój jamnior za nic nie chciał wychodzić gdy padał deszcz. Odchodził dwa kroki od bramy (u nas nad bramani są dość długie daszki) i osikiwał najbliższy krawężnik trawnika i chodu do domu. I zaraz kazał się suszyć suszarką, taki był delkatesik.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz lubi chodxic po deszczu, ciepłym deszczu. Gorzej kiedu trzeba zamoczyc futro we wannie i dac się spienic szamponem leczniczym. Wtedy piski i zale.

      Usuń
  2. Fusel na deszczu zaraz dostawal oczy jak Chinczyk, leb spuszczony do ziemi i jakby mu korek w zadek i to drugie wetkneli, nic nie chcial robic, tylko rwal do domu. Zeby w ogole sie zalatwil, wynosilam go kawal drogi od domu, bo dobrowolnie by nie poszedl, a kopytkujac w drodze powrotnej, niejako przy okazji cos tam podsiknal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naszemu zwisa że pada. Chodzi wącha a na mnie leci. Masochista jeden.

      Usuń
  3. Zawsze wchodząc na Twojego bloga mam dysonans. Może zmienisz na "czterdziestek"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm. Ta czterdziestka to mial być taki powiedzmy drogowskaz,cos jak droga 66 w Łameryce, niż okreslenie osoby.

      Usuń

Dzięki!!!