niedziela, 19 czerwca 2016

Marchewkowe pole czyli warzywa, kwiaty i chwasty

W końcu zebrałem siły na opisanie tego co od wczoraj leży ugorem. Dzisiaj będzie o pracy w ogrodzie. Piszę w ogrodzie, ale oczywiście pod pojęciem ogród ukryte są również rabaty kwiatowe, warzywniak i w małym stopniu sad. Ten ostatni nadal we władaniu ma Pan W.

Zanim opiszę pracę na rabatach, zaglądam do archiwum żeby nie walnąć gafy - bo dobrą pamięć mam, dobrą bo krótką. Sprawdzałem kiedy zaczęła się nasza zabawa w ogrodnika i flaszkę bym przegrał bo stawiałem na rok 2014 a tak naprawdę zielone światło dostaliśmy rok wcześniej - o czym wspominałem »tutaj«.

KWIECIEŃ
Standardowe prace ze szpadlem i grabiami w tle. Co niektórym opadły koparki, że cały plac skopałem w ciągu dwóch podejść a nie pieściłem się z nim jak z bobo.

Pierwsze podejście. Pojawił się inspekt - dzieło Pana W.

Duże zmiany nawiedziły południową i 

Duże zmiany nawiedziły południową i zachodnią część ogrodu. Wycince poddane zostały świerki, które zagrażały liniom energetycznym. Pozostały tylko trzy sztuki, ale i one znikną za jakiś czas. Ten teren czeka na modernizację, ale na razie brak funduszy hamuje mój zapał. Wcześniej wyglądał on zupełnie inaczej »klik«.

Rok 2014
+

Rok 2016. Oprócz świerków, zniknął również winogron
i całe rusztowanie zbudowane dla niego.

Na ostrą przecinkę załapał się również cis, który za bardzo panoszył się i utrudniał przejście.

Rok 2013.
Widać, że żywopłot rozpanoszył się na dobre
i rozpycha się na wejściu. »klik«

Usunęliśmy również krzak bukszpanu, który przez dwie dekady rósł sam sobie a dodatkowo zagrażał hortensji. Po wielu walkach z opozycją, zawalidroga zniknęła. Rósł 24 lata a zniknął w pół godziny.

Rok 2014. Nie wiadomo za co się wziąć. »klik«

Stan po

MAJ
Trzy lata suszy i pobliska odkrywka zrobiły swoje. Z sześciu metrów słupa wody pozostało ledwie 20 cm. Postanowiliśmy pogłębić studnię lecz szybko okazało się, że na żadną firmę nie ma co liczyć i trzeba samemu zakasać rękawy. Firmą nie opłaca się takie małe drążenie.

Prace przygotowawcze wziął na siebie Pan W. Pierwsze podejście do tematu mieliśmy na początku maja. Pan W. na dnie studni kopał a mła własnymi rencami wyciągałem urobek. Wytaszczyłem okołu stu wiader mułu, piachu i wody. Skarbów wykopaliśmy sporo jednak złotego pociągu ni hu hu.
Kolejny etap, już w sile trzech chłopa, odbył się dwa tygodnie później. Tym razom wytaszczyliśmy koło trzystu wiader wszystkiego dobrego. Woda pojawiła się i jest jej około 1000 litrów. Mało to czy dużo? Dobrze, że jest.

Na pytanie ludzi, co robimy?
Odpowiadaliśmy, że kopiemy schron. 

W zachodniej części ogrodu (na rabatach kwiatowych) pojawiły się nowe egzemplarze roślin: kokoryczka, tawułki.




Ogród zaczął dawać oznaki życia i zaczęło zielenić się na warzywniaku.



CZERWIEC
Pracy jest coraz więcej. Chwasty zmówiły się między sobą czy jak, bo zazwyczaj w jednym tygodniu Młoda pieliła warzywniak a w drugim szła/szliśmy popracować między kwiatami. W tym roku tak się nie da - chwast nie odpuszcza.

Dobrze, że chociaż na rabacie północnej (z funkiami) wszystko idzie ku dobremu i rośliny rosną coraz okazalsze.

Rok 2014.
Tą odmianę przesadziła Młoda
w bardziej zacienione miejsce. »klik«
Rok 2015.
Kolejny egzemplarz funkii, 
te dwie mniejsze przyjęły się na nowym miejscu 
i w tym roku wyglądają już lepiej.
Po lewo nowy nabytek funkia o liściach do 90 cm. »klik«
Rok 2016.

To tak pokrótce o tym co u nas w ogrodzie piszczy. Ostatni - sobotni - wypad na włości dodaje sił. Chociaż w większości Młoda dogląda wszystkiego, to w weekendy już razem szalejemy. 





Mięta posadzona w nowym miejscu, szaleje. Wcześniej był tutaj kompostownik. Planujemy zrobić tutaj podwyższoną rabatę na zioła.



Po kilku godzinach z haczką, przycinaniu, wycinaniu. Zachodnia rabata z kwiatami wygląda tak.


Nad wszystkim czuwa czarny inżynier.

13 komentarzy:

  1. Ale że już porzeczki czerwone macie? Nie do uwierzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak zwane świętojanki,które dojrzewają 24 czerwca. 😀

      Usuń
  2. Strasznie duzo z tym roboty i odchwaszczania, za to przetwory wlasnej roboty to nieocenione zrodlo witamin w zimie.
    Ten bukszpan mogles sobie darowac i tylko go przycinac regularnie. Takiemu staruszku nalezy sie szacunek i laskawe dozywocie, a nie zeby go usmiercac. Trza bylo hortensji tak blisko nie sadzic. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie było moje dzieło tylko Pana W. Niestety coś czasami trzeba zburzyć żeby powstało coś nowego. Krzew przez dwadzieścia lat był nie przycinanie. Przy próbie strzyżenia pozostawały suche baryłek.

      Usuń
  3. Podziwiam, ale ogrodnictwo wszelakie to nie moje hobby. Cis to drzewo, które można formować w różne kształty. Było sobie zostawić z jedną "odnóżkę " bukszpanu, miałbyś co roku do święconki;) Uważaj na funkie- bardzo je lubią wcinać ślimaki.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Funkie mają się dobrze, jedynie trzmielinę wpierniczają chrząszcze. Wycieliśmy go, ale mam sporo młodych sadzonek.

      Usuń
  4. Chwalisz się Ty - pochwalę się i ja :)

    http://fraube2.blogspot.com/2012/09/80-dzieci-betonu-contra-opata.html

    http://fraube2.blogspot.com/2015/03/250-piekna-ogrodniczka-czyli-sukcesy.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo?... I łyso Ci teraz, co? Ja to dopiero mam sukcesy!
      :))))))))))))))))

      Usuń
    2. No jak to nic a nic? :(

      Usuń
    3. Włos Ci u mnie gęsty. :D

      Usuń
    4. Skandal, szok i niedowierzanie!

      Usuń

Dzięki!!!