niedziela, 14 kwietnia 2013

Niedzielny spacer

...po wczorajszym marszu z kijkami w nogach pojawiły się zakwasy. Niby trasa nie długa (około trzech  kilometrów), ale jednak miałem dłuższą przerwę. Nic to, poboli i przestanie, he he he...

...nawet droga do teściów, tradycyjnie,  na niedzielny obiad przebiegała w wolnym tempie, a Połówka Sokole Oko zauważyła pierwsze oznaki wiosny na pobliskich drzewach...


...za oknem pogoda nie mogła się zdecydować, czy ma być pochmurna czy jednak oświecić nas słońcem. Wahała się tak do godziny piętnastej. Jednak ostatecznie zdecydowała się na słońce. Nie namyślając się długo udaliśmy się na spacer w kierunku "Komarowa" - stała trasa.  Przechodząc obok ogródków działkowych dało się wyczuć, w powietrzu, woń palonych liści.  Sezon czas zacząć...

...minęliśmy most i już zmierzaliśmy drogą na Komarowo. Po drodze pokazałem Połówce dzieło dzięcioła. Wczoraj niestety słońce nie pozwoliło dobrze ukazać rozmiaru prac tego ptaka, a dzisiaj proszę...


...zapatrzony w górę przegapiłbym kolejne kwitnące mlecze kolejny kwitnący podbiał. Natura na gwałt próbuje nadrobić stracony czas, liści zero za to kwiatów coraz więcej...


...obok drogi biegnie kanał (tzw. zimny), który dostarcza wodę do pobliskiej elektrowni, a w nim samotnie pływał łabędź. Spotkaliśmy go już w lutym podczas spaceru z Małą Panną Mi. Wtedy też był sam, może jego pora na założenie gniazda jeszcze nie nadeszła. Wiem jedno, to bardzo wstydliwy łabędź. Kiedy podeszliśmy bliżej, schował głowę...



...dopiero po małych namowach, ukazał swoje piękno...



...kawałek dalej na drzewach pojawiły się takie piękne bicze...



...aż dziw bierze, że z czegoś takiego jesienią pojawią się małe szyszunie...


...kiedy idziemy na wspomniane już Komarowo, mam dwa miejsca, w których zawsze robię zdjęcia. Widok jest niesamowity o każdej porze roku...



...w drodze powrotnej, moje Sokole Oko wypatrzyło parkę kaczek jak płynęły sobie w zarośla ^^...


...i budzący się z zimowego snu, czarny bez...


...pod koniec spaceru zacząłem mieć omamy. Widziałem mieniące się w słońcu diamenty. Po chwili okazało się, że to...


...weekend się kończy i jutro do pracy. Spokojnego wieczoru...

17 komentarzy:

  1. Pawle, chyba byliśmy na tym samym spacerze...
    Spotkałam łabędzie, kaczki kwitnący podbiał...
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a będzie z tego relacja u Ciebie. Chętnie bym obejrzał...

      ...pozdrawiam...

      Usuń
  2. Te "mlecze" to wlasnie podbial, jak juz zauwazyla Lucja. Wygladaja podobnie, ale to dwie rozne rosliny.
    Malowniczy spacer macie za soba. Coraz ladniej na zewnatrz, wiec ciagnie czlowieka na swieze powietrze.
    Zdjecia, jak zwykle, urocze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...też mi się coś dziwny wydawał...

      ;))

      Usuń
    2. ...dzisiaj dopiero porównałem sobie zdjęcia w necie i liście są mi znane ale kwiaty pierwszy raz widzę (że tak kwitnie podbiał). Rękę bym dał sobie uciąć, że to mlecz, he he he...

      Usuń
  3. wiosna w pełni :) ja wczoraj spacerowałam,ale po mieście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiosna nareszcie się zaczyna ;] u mnie dzisiaj 19 stopni, więc narzekać na pogodę się nie da :D

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas tez, u nas też! W koncu sie coś ruszyło :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia :D No i kochana wiosna w końcu przychodzi :). Krok po kroku, jeszcze niepewna, ale przychodzi. Słoneczko świeci, wiaterek wieje. Chce się zyć! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No prawie, jak na Mazurach, ha, ha:)
    Dobranoc

    OdpowiedzUsuń

Dzięki!!!