środa, 6 marca 2013

Jakie miałem sny

...już kilka razy pisałem, że dziwnym jestem człowiekiem. Dodam tylko, iż mój organizm też jest dziwny i wyczuwa kiedy będzie padać. Ot taki sobie barometr pogodowy, a objawy zawsze są takie same śpię jak małe dziecko i rano nie mogę się dobudzić. Chociaż tym razem było inaczej, jak nigdy, cała noc to był istny festiwal snów. Z tego całego miszmaszu zapamiętałem trzy epizody...

...epizod pierwszy rozgrywa się w mieszkaniu. Budzę się rano w salonie, w pokoju jest ciemno, nie ma prądu. Spoglądam przez okno, po śniegu ani śladu, latarnie się nie świecą. Ziemia ma czarny kolor, przez brunatną trawę kępkami zielenią się młode odrosty. Kolory są intensywne, zieleń i czerń wyolbrzymiona. Panuje cisza.
Ogarnia mnie uczucie, że ktoś tu był podczas mojego snu. Choć snem tego nazwać nie można, wygląda to bardziej jakby w jednej chwili czas się zatrzymał i teraz ruszył dalej. Chodzę po mieszkaniu i sprawdzam każde miejsce, każdy kąt i umacniam się w przekonaniu, że jednak ktoś tu był. Jakaś siła lub ktoś obdarzony mocą. Wszystkie urządzenia są powyłączane, na kuchni stygnie obiad zrobiony przez kogoś, nic się nie przypaliło. Wracam do salonu, na półkach książki są ułożone w innej kolejności, z szafy bielą się rogi dokumentów. Ktoś tu był i czegoś szukał...

...kolejny epizod rozgrywa się na wiejskim podwórku. Stoję przy wrotach do zagrody pełnej krów. Za chwilę gospodarz ma je wszystkie przegnać na pole. Jednak operacja przenosin krów musi być nadzorowana, mućki po drodze muszą przejść przez oborę.  Podjeżdża traktor z dwoma przyczepami i bramą na kółkach (??).  Wrota zagrody otwierają się, krowy biegną, przez oborę, w stronę zielonej trawy. Kiedy myślimy, że wszystko się udało, jedna z muciek zaplątuje się postronkiem (skąd tu postronek, żadna krówka go nie miała???) we wrota obory i zaczyna przeraźliwie jojczyć. Dopiero po chwili okazuje się, że to zahaczył się ogromny osioł...

...ostatni sen jest nie lepszy. Cały epizod rozgrywa się w czasach piratów. Jeden z kamraci, w tawernie,  wypatrzył dla siebie pannicę. Jak się później okazało była to syrena, która go zaciągnęła w stronę jeziora. Nad jeziorem kumpel wyrywa się z czaru syreny i wzywa nas na pomoc. Nie wiem jakim cudem słyszymy jego nawoływania i biegniemy, uzbrojeni w katany, mu na ratunek. Walczymy z syrenami, które próbują nas zahipnotyzować, jednak walka jest ciężka. Kataną wykonaną ze srebra ciężko jest się przebić przez łuskowaty pancerz potwora...

...w tym momencie sen zakłóca alarm budzika, trzeba wstawać. Uff, nigdy więcej tostów z serem wieczorem... :))

13 komentarzy:

  1. Dziwni ludzie są fajni...drugi sen jest genialny:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...chyba ser był z dodatkiem halucynogenów...

      :))

      Usuń
  2. Osioł? Uśmiałam się jak norka. Kapitalne sny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...teraz mi się przypomniało, że jak cięliśmy katanami syreny, to leciały kawałki ryb tzw. dzwonko. Pomyślałem sobie: tylko na patelnię i szamać...

      Usuń
  3. od zjawisko nei wyjaśnione. Ludzie często po jakiś złamaniach, czy z reumatyzmem "czuja pogodę w kościach". Ale Twój przypadek ciekawy.
    Sny, ciekawe zagadnienie...

    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...mi się zawsze dobrze spi i nie ważne czy to dzień czy noc...

      Usuń
  4. Hmmm.. ten sotatni to taki podobny do typu jaki i mnie nawiedza ;D ale że katany>? zazdroszcze ;D Mi sie rzadko śnią te piekne miecze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...bardzo ta broń mi się podoba. Jeszcze nigdy nie trzymałem jej w ręku. Trzeba coś w necie poszukać na jej temat...

      Usuń
  5. Wedlug Freuda, wszystkie Twoje sny maja podtekst erotyczny.
    Pierwszy sen swiadczy o tym, ze kryjesz jakies mroczne tajemnice, moze jestes fetyszysta? Boisz sie, ze ktos Cie zdemaskuje.
    Biegnace krowy we snie widziec - strach przed zdemaskowaniem (znowu!). Jojczaca krowa przemieniona w osla to symbol tych mrocznych tajemnic.
    Syreny, czyli kobiety bez... hmmm... to wyparcie tej mrocznej tajemnicy, ale walka z nimi (syrenami) to znow jej akceptacja. Katana to symbol falliczny.
    Nie ma sily, erotoman z Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby Pantera była psychologiem?

      Usuń
    2. Freudowi to się wszystko z seksem kojarzyło...

      Usuń
    3. Tak, jak Tobie :)))
      Eee tam, zaraz psycholog, nie przezywaj sie!

      Usuń
    4. ...w sumie Freud też był facetem...

      Usuń

Dzięki!!!