czwartek, 21 lutego 2013

O ludziach, szpitalu i zimie

...nigdy nie wiem jak zacząć pisać, ot taki mój mały wewnętrzny błąd systemowy. Natłok myśli, pomysł za pomysłem i nic, zero, totalny ERROR... choć temat mało wdzięczny, bo o ludziach, to czuję potrzebę napisania o tym. Dobra zaczynam...

...jako, że znalazłem się na życiowym zakręcie, choroba i kilka jeszcze innych spraw, bardzo dużo gdybam i filozofuje na temat swojego życia, ludzi i otoczenia...

...weźmy na przykład wczoraj. Przyszła do mnie sąsiadka, mieszkająca obok w bloku, z prośbą "czy bym jej laptopa nie sprawdził, bo nie chce się włączyć". Usiedliśmy w pokoiku,komputer sprawdziłem (zero licencji, brak kopii systemu na dysku lub płytach, zero jakiejkolwiek dokumentacji) i wydałem wyrok: do serwisu z nim trzeba jechać... Babeczka popatrzyła się tak jakoś dziwnie na mnie i sobie poszła, a mi pozostał niesmak z tego spotkania. Chociaż wcześniej proponowałem jej pomoc przy zakupie sprzętu i konfiguracji. Jednak ten typ tak ma. Przecież on wie najlepiej, a gdy coś się stanie, to pretensje do całego świata.

...drugi typ to "czekaj na telefon ode mnie"... więc czekam i nie wiem na czym stoję. A wystarczyło powiedzieć, że się sprawy nie da załatwić i nie mydlić oczu obietnicami. Najgorsze w tym jest to, że taki osobnik nie umie przyznać się do porażki i odrzuca moje połączenia kiedy dzwonię do niego... 

...trzeci typ ludzi, to kierowcy i to tacy pisani przez duże K. Królowie, carowie, bogowie szos, dla nich nie liczą się przepisy, inni uczestnicy ruchu, warunki pogodowe. Przecież oni są najlepsi, mają najlepsze auta i najlepiej znają się na kodeksie o ruchu drogowym, a klakson to ich najlepszy kolega. 

...i to tylko ostatnie parę dni, a tylu różnych ludzi spotkałem... 

...teraz z innej beczki, będzie pogodowo. Śnieg sypie, paraliż w mieście i pełno K-ierowców. Bilans mojej dzisiejszej podróży do dermatologa i apteki to: dwa piruety samochodem na rondzie, opiernicz klaksonem od K-ierowcy bo za wolno wjeżdżam na rondo a jemu się spieszy, podróż maksymalnie 30km/h bo ślisko i drogowców zero, i na koniec mały efektowny poślizg przy zjeździe z głównej drogi. Jednak ja cały, autko też, majtki pełne strachu... :P 

...i tym miłym akcentem kończę... 

PS. Pantero teraz cię rozumiem kiedy pisałaś jak to wracałaś autem z pracy do domu, a na drodze była szklanka... :)

25 komentarzy:

  1. Ludziów jak mrówków i każdy inny...

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo jest przedstawicieli mojego "ulubionego" gatunku, czyli takich, co to poproszą, żebyś im coś zrobił ot, tak od niechcenia i za darmo. Kłopot jest wtedy, kiedy im powiesz, że nie da rady, nie masz narzędzi lub że jest to bardzo pracochłonne.

    Wtedy obraza, jakbyś im żarcie z lodówki wyżerał i papier w kibelku podkradał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i to ich spojrzenie - szkoły skończył a zrobić nie umie...

      Usuń
    2. A w dodatku wszystko na nielegalu.

      Usuń
  3. U nas tez lekko slisko, ale niemieccy kierowcy maja to do siebie, ze w wiekszosci dostosowuja predkosc do warunkow i podczas tej pogody wszyscy snuja sie 30-40 na godzine.
    Snieg sypie nieprzerwanie i jakos sie na te wiosne nie chce zanosic.
    A ta moja szklanka to byl czysty lod na drodze, zero sniegu, tylko zamarzniety deszcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...większość kierowców dostosowała prędkość jazdy, jednak jak zwykle znajdzie się palant, któremu się spieszy na tamten świat...

      ...przypomniała mi się twoja jazda powrotna do domu w momencie gdy mnie zarzuciło... :)

      Usuń
    2. Mnie tam nie zarzucalo, bo dozynalam nasz automatic na jedynce i jechalam 10 kmh.
      :)))

      Usuń
    3. ...a ja max. 30km/h i tak latał jak po maśle...

      Usuń
  4. ludzie są różni, a niektórych po prostu znieść się nie da, więc najlepiej ignorować, bo jakby się tak wszystkim przejmować to kota można dostać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię takich ludzi, którzy obrażają się za to, że ktoś nie pomógł, a sami się nie zabezpieczyli. Ludzie - każdy inny, ale można ich pogrupować. Wielu z nich jest obłudnych, dwulicowych, szkoda. Najlepsi są Kierowcy, ostatnio miałam z taką jedną do czynienia, akurat mama kierowała, jechałyśmy po krętej drodze, (dobrze, że niezbyt szybko bo teraz bym tego nie pisała) a z naprzeciwka jechała kobieta, dość dużym samochodem, ładny, widać że nowy, ale widać, że baba nie ma mózgu, zakręt za zakrętem, a ona zapiernicza, samochód obrócił się o prawie trzysta sześćdziesiąt stopni, zatrzymała się centralnie przed nami, no kto takim ludziom daje prawo jazdy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...najbardziej boję się merców, mam wrażenie że tym kierowcą wyłącza się myślenie...

      Usuń
    2. Hahaha, ja boję się tirów na wąskich drogach, ale z racji, że tata pracuje za kółkiem ciężarówki zostałam wychowana w poszanowaniu dla tych samochodów, ale jak z naprzeciwka jedzie taki wielki tir, załadowany drzewem i nie zjedzie ani centymetra to mnie krew zalewa.

      Usuń
    3. ...z tymi ciężarówkami, to różnie bywa, ale szacunku mam dla takiej landary...:))

      Usuń
    4. Boję się jak mi ciśnie taka z naprzeciwka, ale jak świetnie się nią jeździ! :D

      Usuń
  6. No jak u mnie zepsuje się komputer coś to mam jednego co do mnie przychodzi i naprawia.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja w ogóle nie mogę wyjechać, ha, ha. Wczoraj mnie odgruzowali, a dzisiaj powtórka z rozrywki.
    Wrzuć na luz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ale ja się nie złoszczę, powiewa mi to...

      ...fajnie mieszkasz, fajnych masz sąsiadów, żyć nie umierać...

      Usuń
  8. Na szczęście mam męża, co wie co i jak, nie muszę po sąsiadach ganiać, a tym bardziej oddawać mojej czerwonej strzały w obce ręce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...w moim kompie znam najmniejszą śrubkę... :)

      Usuń
  9. "czekaj na telefon ode mnie" lub temu podobne obietnice - chyba nic mnie bardziej nie denerwuje, jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. A co do kierowców, sama nim jestem i czasami mnie trafia, gdy muszę mieć oczy dookoła samochodu, bo królowie szos szarżują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...dosyć że człowiek uważa jak jedzie, to jeszcze musi uważać na innych...

      Usuń
  10. ja jak na mnie klaksonem dają (co się bardzo rzadko zdarza) nie zwracam uwagi, ma potrzebę niech trąbi :D mnie to nawet bawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...mnie też to zwisa, ale nie wtedy kiedy są ciężkie warunki i trzeba uważać...

      Usuń

Dzięki!!!